Koń zdechł – zejdź z niego
To metafora satyryczna, a zarazem niezwykle trafna.
Pokazuje, jak często kobiety próbują rozwiązywać nierozwiązywalne problemy, zamiast zrobić to, co oczywiste: zejść z martwego konia i ruszyć dalej.
W praktyce jednak najczęściej robimy coś zupełnie innego.
Zaprzeczamy faktom, kurczowo trzymamy się iluzji i marnujemy czas, energię oraz życie na kolejne próby tchnienia życia w coś, co dawno już umarło.
Jak to wygląda?
-
Kupujemy nowe siodło dla zdechłego konia
(zmieniamy fryzurę, zakładamy seksowną sukienkę – „może mnie w końcu zauważy”) -
Zmieniamy dietę, choć koń nie je
(idziemy na terapię, żeby „uratować” relację) -
Wymieniamy jeźdźca
(czytamy kolejne poradniki, szukamy winy w sobie, zamiast spojrzeć prawdzie w oczy) -
Zwalniamy stajennego i zatrudniamy nowego
(zmieniamy terapeutę, bo poprzedni „nie nauczył nas, jak być szczęśliwą”) -
Uruchamiamy programy szkoleniowe dla zdechłych koni
(kupujemy książki, webinary, warsztaty – wciąż to samo, tylko drożej) -
Oceniamy słowo „martwy” na nowo
(usprawiedliwiamy jego brak szacunku: „taki ma charakter”, „w każdej relacji coś nie gra”)
I jeszcze więcej:
-
Wmawiamy sobie, że jest nadzieja, wystarczy poczekać
-
Okładamy zdechłego konia mocniej – dajemy więcej, kochamy mocniej, płaczemy głośniej
-
Powtarzamy: „zawsze tak jeździłam, każdy związek tak wygląda”
-
Siedzimy obok i błagamy: „nie bądź zdechły, proszę…”
-
Planowanie wakacji czy dziecka – byle tylko stworzyć iluzję ruchu
-
Plotkowanie z koleżanką w podobnej sytuacji – karmienie się wspólnym dramatem
Brutalna prawda
Koń zdechł – zejdź z niego.
Nie trzymaj się tego, co umarło.
Nie karm iluzji, nie dekoruj pustki i nie przyzwyczajaj się do smutku.
Stań w prawdzie i zaufaj swojej intuicji, którą próbujesz uciszyć.
Zaufaj ciału, które krzyczy, że nie czuje się kochane.
Zadaj sobie pytania
-
Czy w tej relacji czuję się lekka, czy przytłoczona?
-
Czy jestem kochana, widziana, bezpieczna?
-
Czy jestem sobą, czy kameleonem dostosowującym się do cudzych nastrojów?
Miłość to lekkość, współdziałanie, czułość, wspólne plany i radość bycia razem.
Miłość nie wymaga niekończących się analiz, łamania kodów i tłumaczenia cudzych nastrojów.
Miłość jest jasna i bezpieczna.
Jeśli wciąż scrollujesz TikToka w poszukiwaniu trików na niego albo masz przygotowane historie o dramatach dla przyjaciółki – czas na ciszę i refleksję.
Einstein miał rację
???? „Tylko głupiec oczekuje innych rezultatów, robiąc ciągle to samo.”
Trwanie w schematach, które nie przynoszą efektów, wynika z lenistwa, strachu przed zmianą i braku świadomości mechanizmów, które nami rządzą.
Jeśli wielokrotnie zmieniałaś już skutek, czas zmienić przyczynę.
A przyczyną może być po prostu on – partner nieobecny, obrażony, narzekający, który nie chce, a tylko trwa obok, bo mu wygodnie.
Co dalej?
Wyciągnij lekcję. Podziękuj.
Pożegnaj i idź dalej.
Odzyskaj siebie. Nie marnuj życia na naprawianie kogoś, kto wcale nie chce być naprawiony.
Robiłaś to już wiele razy.
Nie po to dostałaś swoje życie, żeby spędzić je z mężczyzną, który Cię nie chce.
Który tylko jest obok – bo mu tak wygodnie.


